Kopalnią wiadomości na temat muzyki rozrywkowej roku 1955, i paru następnych lat, są radiowe katalogi, w których jest zanotowane bardzo dokładnie to wszystko, co trafiało wtedy do radiowej taśmoteki i na antenę. Królowała orkiestra Stefana Rachonia i jej liczni soliści: Józef Gawryluk, Marian Woźniak, Romuald Naruszewicz. Orkiestra Rachonia grała melodie Suppego, tematy operetkowe, i różnego rodzaju burleski, parafrazy, uwertury, miniatury. Bardzo popularna była także muzyka Izaaka Dunajewskiego, i innych radzieckich kompozytorów muzyki rozrywkowej. Z Rachoniem nagrywał Chór Czejanda, Bogdan Niewinowski, Mieczysław Fogg. Były też inne zespoły radiowe: w Katowicach (przez pewien czas Stalinogród), popularnością cieszyła się orkiestra Jerzego Haralda, na tle której nagrywali: Maria Koterbska i Janusz Gniatkowski. "Pod parasolem", "Zachodzi słoneczko" i "Żaby i sport" to ówczesne nagrania Koterbskiej z grupą wokalną "Wesoła Czwórka". Również z 1955 roku pochodzi pamiętny do dziś przebój Marii Koterbskiej "Mój chłopiec piłkę kopie", zachwalający uroki sportowego życia i wychowania w drużynie. Zbigniew Kurtycz nagrywał wtedy z kwartetem Kazimierza Turewicza - jego ówczesne przeboje "Tak czy nie", "Za dzień już nie spotkamy się w wielkim świecie", "Cicha woda" i "Andriusza" nie zestarzały się do dziś. Z grona dość nudnie i bez polotu śpiewających solistów połowy lat 50-tych, pozytywnie wyróżniali się właśnie Maria Koterbska i Zbigniew Kurtycz, do ówczesnej mody wnoszący elementy swingu, muzyki synkopowanej. Miłość do jazzu, czy quasi jazzu wyniósł Kurtycz jeszcze z czasów wojennych, kiedy to w armii Andersa, wraz z którą przeszedł niemal cały szlak bojowy, śpiewał liczne standardy Glenna Millera, ze słynną "Chatanooga choo choo" na czele. Wielu solistom akompaniował Chór Czejanda, założony w roku 1946, na gruzach stolicy, przez Czesława Januszewskiego (pseudonim Czejand) - prócz niego zespół ten tworzyli także: Adam Muszyński, Roman Szach i Zygmunt Sylwestrowicz. Chór Czejanda śpiewał wtedy wszystko, czy prawie wszystko - piosenki rosyjskie, pieśni o odbudowie kraju, odbudowie stolicy i jej uroczych zakątkach, typowe, rozrywkowe przeboje, piosenki ludowe, a także jedną! piosenkę roch and rollową, słynny "Rock around the clock" z repertuaru Billa Halleya. Ale to już późniejsza historia, z roku 1957. Właściwie prawie wszyscy ówcześni soliści śpiewali na tle Chóru Czejanda: Mieczysław Fogg, Andrzej Bogucki, Janina Godlewska, Leopold Nowosad, Barbara Barska. Solistom tym akompaniowała najpierw orkiestra Jana Cajmera, a po jego wyjeździe z kraju głównie Stefana Rachonia. Były też inne zespoły instrumentalne - wspomniany zespół Kazimierza Turewicza, Orkiestra Mandolinistów Łódzkiej Rozgłośni Polskiego Radia pod dyrekcją Edwarda Ciukszy, Kwintet Taneczny Włodzimierza Bieżana, Krakowskie Orkiestry Radiowe Jerzego Gerta i Stanisława Hasa, Zespół Mieczysława Janicza, a z pianistów - akompaniatorów: Czesław Aniołkiewicz, Jerzy Abratowski, Marian Radzik. Nagrywano beguiny, rumby, foxtrotty, walce, tanga, samby, serenady, polki. Śpiewający pianista Julian Sztatler nagrywał takie piosenki jak m.in. "Już minął dzień", "Dziewczyna z Gór Libanu", "Podarunek" czy "Warszawskie niebo". Piosenki operetkowe w Polskim Radiu w roku 1955 śpiewali: Kazimierz Pustelak, Wanda Wolańska, Tomasz Dąbrowski, Jadwiga Jaroszówna, Krystyna Bodalska, Barbara Muszyńska i wiele innych pań i panów. Operetka należała do często nagrywanego i nadawanego repertuaru - miały swe radiowe premiery takie operetki jak na przykład "Życie Paryskie" i "Piękna Helena" Offenbacha, "Paganini" i "Wesoła wdówka" Lehara, "Fijołki Montrmartre" i "Hrabina Marica" Kalmana, a także "Piękna pasterka", "Orfeusz w piekle", "Jarmark Lalek" i "Chybiona edukacja". Dzieła te nagrywały zarówno polskie orkiestry, jak i zespoły berlińskie czy paryskie. | I jeszcze rzut oka na to, co w roku 1955 wydało Państwowe Przedsiębiorstwo Polskie Nagrania. Płyt nie było wiele, z tej skromnej liczby, która w dorobku firmy zachowała się do dziś , trudno byłoby zebrać pełną płytę CD. Oto kilka nazwisk i kilka tytułów, które być może naszym starszym Czytelnikom mówią wiele: Andrzej Bogucki - "Nie będziesz ty, to będzie inna", Mieczysław Fogg - "Siwy włos" i "Kochana", Maria Koterbska - "Nie o mnie", Olgierd Buczek - "Jak przelotne jest nasze spotkanie", Zbigniew Kurtycz - "Jadę do ciebie tramwajem" i "Miasteczko gitarowe". Były też śladowe ilości jazzu: nagrania zespołów Andrzeja Kurylewicza, Stefana Bugi, Jana Walaska, oraz Carmen Moreno. Niewiele tego. Jak się ma ta produkcja naszej jedynej firmy płytowej, do tego, co działo się na świecie? Komentarz nasuwa się sam - tam powstały już arcydzieła muzyki rock and rollowej (Billy Halley, Chuck Barry, Little Richard, Pat Boone), tam wspaniałe bluesy nagrywał B.B.King, tam cudownie swingowali: Frank Sinatra i Nat King Cole, tam czarował swym głosem Dean Martin, swymi smyczkami Mantovani. A u nas muzyka tkwiła w jakimś zaścianku, dominowały archaiczne aranżacje, i styl śpiewania dyktowany przez Mieczysława Fogga. Nasz Chór Czejanda może by nawet potrafił zaśpiewać jak niezrównani Plattersi, gdyby tylko pozwolono mu na nieco nowocześniejszą aranżację, na nagranie muzyki nie tak bardzo demodé. Na koniec tych wspomnień z roku 1955 przypomnijmy sobie kilka faktów i wydarzeń, które na zawsze pozostawią ślad w naszej kulturze. Odbyła się premiera debiutanckiego filmu w reżyserii Andrzeja Wajdy zatytułowanego "Pokolenie", Prezesem Polskiego oddziału Pen Clubu został Jerzy Parandowski, sporą aktywność przejawiały studenckie kabarety - warszawski STS (premiera programu "Konfrontacje" w reżyserii Jerzego Markuszewskiego), i gdański Bim Bom - kabarety te, jak pisano, broniły jednostki w kulcie kolektywizacji. W ramach restrukturyzacji (używając języka dzisiejszego), powołano do życia zespoły filmowe, które na długie lata zdominowały, zmonopolizowały produkcję naszych filmów: Iluzjon, Kadr, Rytm, Start, Studio, Syrena. W roku 1955, w Warszawie odbył się V Festiwal Młodzieży i Studentów. Odwiedziło naszą stolicę ponad 30.000 gości ze 114 państw świata. Otwarcie festiwalu nastąpiło na oddanym do użytku Stadionie X-lecia. To na pewno przyczyniło się do rychłego otwarcia Polski na świat, zwłaszcza w dziedzinie kultury, która to odwilż nastąpiła w latach 1956, 57. A propos odwilży - tak właśnie zatytułowana książka Erenburga wydana została w Związku Radzieckim właśnie w 1955 roku. Wielki i to w dosłownym znaczeniu tego słowa - był prezent w postaci Pałacu Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina, który mieszkańcy Warszawy w roku 1955 otrzymali w darze od narodów radzieckich. Wracając do spraw naszej kultury - w roku 1955 tygodnik "Nowa Kultura" ogłosił wyniki ankiety na dziesięć najlepszych książek powojennego 10-lecia. Oto wyróżnione pozycje: I -"Pamiątka z celulozy" Igora Newerly'ego, II - "Medaliony" Zofii Nałkowskiej, III - "Obywatele" Kazimierza Brandysa, IV - "Popiół i diament" Jerzego Andrzejewskiego, V - "Niemcy" Leona Kruczkowskiego. Również w roku 1955 odbył się w Filharmonii Narodowej V Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny Imienia Fryderyka Chopina - I miejsce zajął Adam Harasiewicz, a za nim uplasowali się: radziecki pianista Aszkenazy i chiński wirtuoz fortepianu Fu Tsong. Z okazji Konkursu Jarosław Iwaszkiewicz gościł w naszym kraju Królową Belgów.
W roku 1955 zmarli m.in. Tadeusz Sygietyński, założyciel Mazowsza od roku 1948 (żył 59 lat), i aktor, reżyser, dyrektor teatrów Aleksander Zelwerowicz (żył lat 78).
Marek Gaszyński |