Na Świecie - rok 1957
To kolejny znakomity rok dla światowej muzyki rozrywkowej, która
nadal przeżywa bezprecedensowy rozkwit i dalszy ciąg obyczajowej i kulturowej rewolucji
w zachodnim świecie, której odpryski nie raz bardzo przypadkowe, często w
karykaturalnej i zniekształconej formie docierały i do Polski, gdzie po koszmarze
stalinizmu nastały nieco swobodniejsze i weselsze czasy.
W Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy pokolenie wchodzących w
życie nastolatków energicznie zajęło się wypełnianiem tzw. "generation
gap" "dziury pokoleniowej" , czyli tworzeniem swojego odrębnego świata
między infantylną krainą dzieci a zuniformizowanym, szablonowym, przygniecionym przez
rozliczne obowiązki życiem dorosłych. Wyrażało się to m.in. w pojawieniu się tzw.
"teenage idols" - idoli nastolatków. W kinie byli to James Dean i Marlon
Brando, zaś w świeżej i oryginalnej muzyce, jaką był wtedy rock and roll jego
zbuntowani twórcy: Elvis Presley, Eddie Cochran, oraz Gene Vincent, by wymienić tych
najważniejszych, którzy prowadzili ostry, zmasowany atak młodzieży na ogólnie
przyjęte i akceptowane sposoby zachowania i ubierania, jak również na purytanizm
seksualny i obyczajowy obowiązujący wtedy w Ameryce. Tę walkę o zaistnienie i
zwycięstwo zewnętrznie symbolizowały: czarna, skórzana kurtka i jeansy, zaś
obyczajowo mieszanina bezczelności, nieśmiałości, otwartości w wyrażaniu się i brak
form w zachowaniu się.
Trzeba pamiętać, że ta spontaniczna, żywa i porywająca do dziś
muzyka (patrz załączona płyta kompaktowa) obyczajowo dokonała rzeczy, której nawet
amerykańska wojna secesyjna nie była w stanie osiągnąć, mianowicie zapoczątkowała
znoszenie barier rasowych, czy to na koncertach, w kinie, czy przez wspólne przebywanie w
innych publicznych miejscach dawało młodym ludziom jednoczące uczucie międzyrasowej
wspólnoty, która wcześniej była nie do pomyślenia i zaakceptowania, a przez starsze
pokolenia nadal bojkotowana i nie do przyjęcia.
Pięcioro bardzo ważnych, utalentowanych i znaczących po dzisiejszy
dzień wykonawców pierwszych lat rock and rolla debiutowało na listach przebojów w 1957
roku; byli to w porządku alfabetycznym:
Paul Anka, młodziutki piętnastoletni Kanadyjczyk, który beznadziejnie
"po uszy" zakochany w starszej od siebie o trzy lata opiekunce młodszego
rodzeństwa napisał o tym poemat miłosny, a później piosenkę poświęconą swemu
gorącemu uczuciu do dziewczyny, która go kompletnie zignorowała - "Diana". Po
tym, kiedy piosenka zrobiła oszałamiającą światową karierę (tydzień na czele
amerykańskiej listy przebojów, aż dziewięć tygodni na pierwszym miejscu w Wielkiej
Brytanii, kolosalna popularność w Polsce!) i stała się początkiem długiej i udanej
kariery młodego autora i wykonawcy, po powrocie Paula po udanym światowym tournée do
rodzinnej Ottawy, bohaterka jego przebojowej piosenki chciała się spotkać z autorem i
"przedyskutować sprawy na nowo", ale nic z tego nie wyszło, nastoletnia
miłość minęła i aktualny ulubieniec młodzieży stracił kompletnie zainteresowanie
swym pierwszym zauroczeniem - Dianą.
Bracia Don (ur. 1937) i Phil (ur. 1939) Everly z
miasteczka Brownie w stanie Kentucky, których znaczenie dla muzyki rockowej trudno
przecenić zaistnieli w 1957 roku piosenką - przebojem "Bye, Bye love".
Przystojni, schludnie ubrani bracia już swym wyglądem odbiegali od zbuntowanych
rock'n'rollowców, ale wykonywaną muzyką również. Ich styl, łagodny, oryginalny
tworzyły dwie akustyczne gitary (Gibson model J 200) wydające spokojne, wyrafinowane
dźwięki, zaś ich mocne, ale łagodne i melodyjne głosy perfekcyjnie przemieszane
dodawały kolejny element spokoju i refleksji, którego tak w rocku brakowało. To z ich
harmonicznego, czystego i pięknego śpiewu wzięli swoje śpiewanie Simon i Garfunkel,
The Beach Boys, The Mamas and The Papas, The Byrds, The Eagles, a nawet sami The Beatles.
Urodzony w 1936 roku, w Teksasie Buddy Holly wybrał się w 1954
roku na koncert Elvisa. Zafascynowany artystą i jego muzyką tak bardzo się postarał,
że rok później otwierał swym występem z zespołem The Crickets koncert swego idola na
południu Teksasu. Zachęceni ciepłym przyjęciem przez publiczność, po podpisaniu
kontraktu zaczęli nagrywać w Nashville w 1956 roku. Ich pierwszy przebój "Thatll
Be The Day" jeszcze nie bardzo różnił się od wcześniejszego rockabilly, ale już
nagrane w 1957 roku piosenki "Oh Boy" i "Peggy Sue" wpisywały się
znakomicie w główny nurt rock'n'rolla z czystym gitarowym brzmieniem zespołu i
dopracowanymi partiami wokalnymi, których teksty, pisane przez samego Buddy'ego
wyróżniały się poczuciem humoru i rozumieniem doświadczeń i przeżyć ówczesnych
nastolatków. Podobnie jak braci Everly, tak i wygląd Buddy'ego i zespołu The Crickets
różnił się zasadniczo od wyglądu rockowych buntowników. Ubrani w białe koszule, z
krawatami, z grzecznymi okularami w rogowej oprawie na nosie Holly'ego sprawiali wrażenie
dobrze wychowanych studentów. Ich najważniejszym celem zdawała się być
perfekcyjność w muzyce którą grali, co nie było często występującą cechą wśród
rock'n'rollowych wykonawców, a na pewno miało pozytywny wpływ na nich samych i
słuchającą ich nastoletnią publiczność.
Były to zalety, których na pewno nie reprezentował ani swą muzyką,
a tym bardziej zachowaniem urodzony w 1935 roku w miasteczku Ferliday w Louisianie, na
południu Stanów Jerry Lee Lewis. Rozpoczynał on swą karierę pianisty w domach
publicznych swego rodzinnego stanu, gdzie w oczywisty sposób zetknął się i uległ
wpływom sztuki intepretacji czarnych pianistów grających tamże boogie.
W 1955 roku nagrywał dla wytwórni Sun Sama Philipsa w Memphis i grał
na pianinie w sesjach nagraniowych Carla Perkinsa i Billy'ego Lee Riley'a. W trakcie trasy
koncertowej z Perkinsem i Johny Cash'em ci dwaj bardziej znani artyści namówili
Jerry'ego Lee, aby trochę "zamieszał" na estradzie. Lewis kopnął stołek od
fortepianu, zaczął grać na stojąco, pomagając sobie nogami, zachowywał się
szaleńczo, skacząc po pokrywie fortepianu nie przestając śpiewać! Tak zasłużenie
zdobył reputację "Killera" - zabijaki na całe życie.
W trakcie swej drugiej, samodzielnej sesji nagraniowej Jerry
zaśpiewał swą wersję piosenki "Whole Lot of Shakin' Going On", którą
wcześniej nagrali autorzy Roy Hall i Big Maybelle. Niestety, dynamiczną, spontaniczną
interpretację Jerry'ego uznano za obsceniczną i niechętnie nadawano ją przez radio.
Dopiero wykonanie piosenki "na żywo" w ogólnoamerykańskim programie "The
Steve Allen Show" 28 lipca 57 roku pozwoliło publiczności zaznajomić się z
rozszalałym wykonaniem zwariowanej piosenki i pomogło doprowadzić ją do trzeciego
miejsca listy przebojów "Billboardu".
Tę błyskotliwie rozpoczętą karierę załamała gwałtownie
wiadomość, która przedostała się do brytyjskiej prasy, gdzie "Killer"
przebywał na udanym tournée, że kilka miesięcy wcześniej piosenkarz poślubił swą
13 letnią kuzynkę, co na południu Stanów było zwyczajem rozpowszechnionym, jednak
reszta świata, a szczególnie Europa była zaszokowana tą nowiną, zaś obiecująca
kariera piosenkarza została skutecznie zniszczona.
Wreszcie Ricky Nelson urodzony w 1940 roku w miasteczku Teaneck
w stanie New Jearsey w muzykującej rodzinie. Od drugiej połowy lat czterdziestych jego
rodzice mieli popularną audycję radiową, zaś od 1952 roku telewizyjną. "The
Adventures of Ozzie and Harriet", w której ojciec, szef orkiestry tanecznej Ozzie, i
mama wokalistka Harriet Hilliard Nelson oraz ich dzieci, mali Ricky i David grali samych
siebie. Przystojna twarz Ricka była więc znana 15 milionom telewidzów zanim młody
człowiek zaczął śpiewać. Z telewizyjnej fabuły wynikało, że Ricky organizuje
własną orkiestrę, gdy więc w kolejnym epizodzie zaśpiewał swoją wersję przeboju
Fatsa Domino "I'm Walking" było to ze wszech miar naturalne. Obdarzony
ciepłym, miłym głosem chłopak zdobył natychmiast uznanie publiczności. Wydana na
płycie piosenka odniosła sukces, a jej druga strona utwór "A Teenager
Romance" stała się nawet większym przebojem dochodząc do drugiego miejsca listy
przebojów "Billboardu".
Opisane tu zaledwie początki działalności jakże różnych,
utalentowanych młodych wokalistów rozwinęły się, poza jednym tragicznym wyjątkiem w
długie, ciekawe, o wielkim dorobku i wielu twórczych dokonaniach kariery.
Tymczasem Elvis drugi rok z rzędu mógł pochwalić się kolejnymi
czterema, jak byśmy dziś powiedzieli megahitami: "All Shook Up",
"Jailhouse Rock" (tytułowa piosenka z najlepszego jego filmu, do której, o
czym mało kto wie sam ułożył choreografię) "Treat Me Nice" i "(Let Me
Be Your) Teddy Bear".
Harry Balafonte, prawie trzydziestoletni aktor i czarnoskóry
pieśniarz pochodzący z nowojorskiego Harlemu z wielkim powodzeniem popularyzował
muzykę Karaibów, przepiękną i elektryzującą do dziś piosenką "Banana Boat
Song (Day-O)", a później ciekawymi "Jamaica Farewell", "Mary's Boy
Child" i zabawną "Mama Look At Bubu".
Zaś młody prezenter telewizyjny Dick Clark przekonał szefów sieci
telewizyjnej ABC, że jego lokalna audycja "American Bandstand" powinna
zaistnieć w programie ogólnokrajowym, co stało się początkiem najważniejszej i
najdłużej istniejącej na antenie prestiżowej i bardzo popularnej audycji telewizyjnej
(śpiewa o nim sam Chuck Berry w piosence "Sweet Little Sixteen" - "they're
really rocking on the "Bandstand").
Bardzo dobrze radzą sobie grupy wokalne śpiewające doo-wop: The Dell
- Vikings i ich piosenka "Come Go With Me", oraz The Coasters i
"Searchin" oraz "Young Blood".
Dosłownie obsypane nagrodami Akademii Filmowej popularnymi
"Oscarami" zostaje epickie dzieło w reżyserii Davida Leana "Most na rzece
Kwai", zaś najlepszą piosenką filmową zostaje wybrana "All The Way"
śpiewana przez Franka Sinatrę w filmie "The Joker Is Wild" reżyserii Charlesa
Vidora.
Najbardziej popularnymi piosenkami 1957 roku były w Stanach
Zjednoczonych:
- All Shook'Up - Elvis Presley (8 tygodni na czele listy przebojów)
- Love Letters In The Sand - Pat Boone (5 tygodni nr 1)
- Jailhouse Rock - Elvis Presley (7 tygodni nr 1)
- (Let Me Be Your) Teddy Bear - Elvis Presley (7 tygodni nr 1)
- April Love - Pat Boone (2 tygodnie nr 1)
a w Wielkiej Brytanii:
- Diana - Paul Anka (9 tygodni nr 1)
- Young Love - Tab Hunter (7 tygodni nr 1)
- All Shook Up - Elvis Presley (7 tygodni nr 1)
- Mary's Boy Child - Harry Belafonte (7 tygodni nr 1)
- Cumberland Gap - Lonnie Donegan (5 tygodni nr 10)
Do usłyszenia i poczytania w jeszcze bardziej fascynującym - 1958 roku!
Tadeusz Rusinek |