Fonosfera
    < FONOSFERA - strona główna     

W Polsce - rok 1958 

W rozrywce już trochę drgnęło - trawestując ówczesne powiedzenie, że w "rajstopach drgnęło". Sięgając do starych katalogów, starych fiszek, notatek, zauważyłem, że coraz rzadziej spotyka się nazwiska piosenkarzy popularnych w okresie "tuż" po zakończeniu wojny. Coraz mniej mamy nagrań, występów piosenkarzy popularnych jeszcze w okresie przedwojennym i kultywujących tamten przedwojenny repertuar. Owszem, w katalogu radiowym nadal spotykamy nazwiska Janusza Popławskiego, Zygmunta Faliszewskiego, Ordonki, Mieczysława Rawicza, Tadeusza Skrzypczaka. No, Fogg istnieje, jak opoka, i jego nagrania będą towarzyszyły nam przez następne długie lata. Ale jest on wyjątkiem. Natomiast coraz częściej i coraz głośniej mówi się o nowym , młodym pokoleniu: Sławie Przybylskiej, Jerzym Połomskim, Alinie Janowskiej, Marii Koterbskiej, Wiesławie Drojeckiej czy Hannie Rek. W ich nagraniach pobrzmiewają co prawda stare nuty, ale zaczyna już być coraz bardziej nowocześnie: w sposobie aranżowania, w głosie, interpretacji.

Oto, dla przykładu kilka piosenek tego młodego, pod koniec lat 50-ych, pokolenia:

Sława Przybylska lansowała następujące piosenki: "Pensylwania", "Już nigdy" (te dwa utwory to tematy jeszcze przedwojenne), ale śpiewała też włoską piosenkę "Luna" z polskim tekstem, a przede wszystkim "Pamiętasz była jesień", kompozycję Lucjana Kaszyckiego z "kultowego" już dziś filmu "Pożegnania". Alina Janowska specjalizowała się w repertuarze przedwojennym. W roku 1958 w programach radiowych śpiewała m.in. "Mała kobietko, czy wiesz", "Ta mała piła dziś" i "Ja się boję sama spać". Jerzy Połomski, dla którego rok 1958 był rokiem startu do wielkiej sławy śpiewał wtedy "Kamienny most" i "Aleje, młodość i jaśminy". I inne piosenki radiowe: "Twój mały zegarek" w wykonaniu Marty Mirskiej, słynny paryski "Szewczyk" w nagraniu Wandy Warskiej, "Biały Boston" Hanny Rek, "Nie wierzę piosence" Wiesławy Drojeckiej, "Gdy w ogrodzie botanicznym" Reny Rolskiej, "Zielone oczy" i "Rosita jest zła" Ludmiły Jakubczak.

Ale najpopularniejszym piosenkarzem tamtego roku był chyba Zbigniew Kurtycz. Urodził się w roku 1919 we Lwowie. Jego ojciec, dyrygent lwowskiej orkiestry mandolinistów, dał mu pierwsze lekcje gry na skrzypcach, nie mniej gitara stała się podstawowym instrumentem Zbigniewa. Długa, bardzo długa jest lista zespołów, w których Kurtycz występował: Tea Jazz w Rosji, tamże orkiestra Ady Rosnera, zespół Artystyczny III Dywizji Karpackiej, wraz z którą przeszedł był długi szlak bojowy jako żołnierz armii Andersa. Potem, już po wyzwoleniu, były zespoły Zbigniewa Wróbla, Tysiąc Taktów Muzyki Jazzowej Zygmunta Karasińskiego, orkiestry Ryszarda Damrosza, Zygmunta Wicharego, Kazimierza Turewicza, Melomani. Od 1946 - kiedy to zdecydował się na powrót do kraju, choć jego wielu kolegów z wojska wybrało Zachód, śpiewał jazz, przeboje, rock and roll, sentymentalne ballady - wszystko, co tworzyło ówczesny repertuar, włącznie z piosenkami charakterystycznymi. Jego największym przebojem jest naturalnie "Cicha woda", piosenka, która powstała jeszcze w latach II Wojny Światowej jako utwór radziecki, czy rosyjski, do którego w latach 50-ych polski tekst napisał Ludwik Jerzy Kern. W omawianym dziś 1958 roku dla Polskich Nagrań Zbigniew Kurtycz zarejestrował m.in. trzy przedwojenne piosenki: "Już taki jestem zimny drań", "Całuję twoją dłoń, Madame" i "Umówiłem się z nią na 9-tą" - wszystkie z orkiestrą Kazimierza Turewicza. I kolejny rzut oka do katalogu Polskich Nagrań. Chór Czejanda nagrał serię pieśni patriotycznych m.in. "Serce w plecaku", "Czerwone maki na Monte Cassino" i "Rozszumiały się wierzby płaczące". Janusz Gniatkowski czarował swym głosem w piosenkach: "Gelsomina" (pochodzi ona z wyświetlanego na ekranach naszych kin filmu Frederico Felliniego), "Bolero" (ale nie Ravela), "W kalendarzu jest taki dzień", "Archipelag", "Podmoskiewskie wieczory" i "Most na rzece Kwai" - w tej ostatniej towarzyszył mu zespół Juliusza Skowrońskiego, nestora polskiej muzyki jazzowej i rozrywkowej, którego do dziś spotkać można czasem na jazzowych imprezach, ale już wyłącznie jako widza. Hanna Skarżanka ceniła repertuar zagraniczny: "Que sera sera", "Uliczka w Barcelonie", paryską w stylu piosenkę "Ktoś gra walczyka" i własny przebój skomponowany specjalnie dla niej "Nie wierzę piosence". Maria Koterbska swingowała w rytm piosenek: "Karuzela" (z filmu "Irena do domu"), "Cicha noc" (kompozycja Władysława Szpilmana, wówczas "króla" polskiego repertuaru), "Praczki z Portugalii", "Klip klip, klap klap" i "Serduszko puka w rytmie cha cha". Dominowały Panie - z grona Panów Jerzy Michotek nagrał "A mnie jest szkoda lata" z akompaniamentem Jerzego Abratowskiego, Maciej Koleśnik "Komu piosenkę", też z Abratowskim, a Olgierd Buczek "Mademoiselle" i "Nie trzeba słów" z orkiestrą Kazimierza Turewicza.

Koncertowało i nagrywało naturalnie Mazowsze, naturalnie Śląsk, którego wielkim przebojem roku 1958 był "Starzyk" w intepretacji Józefa Ledeckiego, który kilka lat później był członkiem rock and rollowego zespołu Luxemburg Combo. Wielu solistom towarzyszyła Poznańska Piętnastka Radiowa pod dyrekcją Zygmunta Mahlika i naturalnie niezmordowana orkiestra Polskiego Radia kierowana przez Stefana Rachonia.

Z katakumb, po odwilży, wyszedł jazz. Organizowano wiele jazzowych koncertów, głównie w Warszawie, ale także w Trójmieście, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu. Zalążkiem słynnego, istniejącego do dziś festiwalu Jazz Jamboree była pierwsza impreza tego typu, zorganizowana w Warszawie w roku 1958 i wymyślona przez kogóż by innego jak nie Leopolda Tyrmanda, który prowadził był dwa pierwsze festiwale w Sopocie w latach 1956 i 1957. Potem stolicą jazzu stała się Warszawa. I kilka jazzowych zespołów dość często odtwarzanych wówczas w Polskim Radiu: Sextet Komedy, Zespół Mazurkiewicza, zespół jazzowy Wróblewskiego i Kurylewicza, a z zagranicznych m.in. orkiestra Glenna Millera pod kierownictwem Raya Mc Kinleya, kwartet Gerry Mulligana, Laurindo Almeida i Stan Getz. Wypada - a może nie wypada - ale trudno, wspomnę o tym, że pod koniec 1958 roku, wspólnie z moim przyjacielem Witoldem Pogranicznym, zgłosiliśmy się do Radiostacji Harcerskiej z propozycją opracowania audycji o jazzie. Na próbę zrobiliśmy dwie - o Charlie Parkerze i Louisie Armstrongu. Spodobały się kierownictwu Radiostacji, spodobały się słuchaczom i już od nowego, 1959 roku robiliśmy je regularnie, najpierw tylko o jazzie, a potem także o rock and rollu.

I na koniec przeglądu wiadomości kulturalno/sportowo/towarzyskich roku 58.

Powstał Teatr Pantomimy Henryka Tomaszewskiego.

Odbyły się premiery następujących polskich filmów: "Eroica" Andrzeja Munka, "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy i "Ewa chce spać" Tadeusza Chmielewskiego.

Witold Małcużyński przyjechał do kraju na pierwsze koncerty po wojnie, natomiast po 20-tu latach nieobecności odwiedził Polskę Artur Rubinstein.

Elvis Presley rozpoczął pełnienie zaszczytnej służby wojskowej w Niemczech.

Do Polski powrócił Melchior Wańkowicz.

Odbyły się m.in. premiery "Policjantów" Sławomira Mrożka w warszawskim Teatrze Dramatycznym i "Procesu" Franca Kafki w Ateneum z udziałem Jacka Woszczerowicza w roli głównej.

Urodził się Michael Jackson.

Podczas Warszawskiej Jesieni Karl Stockhausen prezentował muzykę elektroniczną.

Borys Pasternak otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Nie bardzo podobało się to towarzyszom radzieckim.

Marek Hłasko w Berlinie odmówił powrotu do Polski.

Mieczysław Rakowski został prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Marek Gaszyński

rys. J. Czapiewski, A.Chodorowski


Copyright C 2001   SNFP uwaga