Na Świecie - rok 1960 Czterdzieści lat temu młody, charyzmatyczny John Fitzgerald Kennedy został wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych był, i jak do tej pory pozostał, jedynym katolikiem pełniącym tę funkcję. Szpiegowski samolot amerykański U2 z pilotem Gary Powersem został zestrzelony nad terytorium ZSRR, co zaostrzyło tzw. "zimną wojnę" między wschodem a zachodem, a Nikicie Sergiejewiczowi Chruszczowowi dało pretekst do ostrego ataku na kapitalistyczny zachód. W wystąpieniu na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku krzyczał na zgromadzonych szefów państw i dyplomacji z całego świata, walił z furią butem w mównicę, pozostając - o dziwo w obydwu butach na nogach! Świat przeżył trzy ogromne trzęsienia ziemi: w Maroku, Chile i Iranie, zaś w Algierze wybuchła groźna wojna domowa. Odbyły się pełne sukcesów polskich sportowców, letnie igrzyska olimpijskie w Rzymie, zaś stolica Brazylii została oficjalnie przeniesiona z Rio De Janeiro do futurystycznego miasta zaprojektowanego przez Oscara Niemayera Brasilii. Trzeciego marca sierżant armii Stanów Zjednoczonych, Elvis Aron Presley, po odbyciu służby wojskowej w RFN, wracając samolotem do ojczyzny, jedyny raz w swym życiu stanął na terytorium Wielkiej Brytanii, na lotnisku wojskowym Prestwich w Szkocji, gdzie samolot miał międzylądowanie, w celu uzupełnienia zapasów paliwa. Szkoda, że Elvis nie miał czasu na obserwację tamtejszego rynku muzycznego, gdyż działo się na nim mnóstwo ciekawych rzeczy! Około pięć milionów brytyjskich nastolatków obojga płci, mając do wydania zarobione przez siebie ponad osiemset milionów funtów, zdało sobie sprawę, że stanowią silną grupę społeczną, z którą należy się liczyć. Czasami wbrew zmartwionym rodzicom wydawali te pieniądze na płyty ze swoją muzyką, kino, kosmetyki, ubrania, i papierosy. Kończyła się właśnie era skiffle'a - muzyki nazwanej tak w Stanach Zjednoczonych w latach dwudziestych. Grali ją czarni muzycy, zbyt biedni, by kupić sobie prawdziwe instrumenty, sięgali więc po pofalowane tarki do prania, czy rozmaite dzbanki i garnki. Skiffle był szalenie popularny w Anglii, w końcu lat pięćdziesiątych i stanowił pomost między brytyjskim jazzem tradycyjnym a rythm and bluesem lat sześćdziesiątych. Jak Anglia długa i szeroka wszędzie powstawały amatorskie zespoły złożone z akustycznych gitar, kontrabasów konstruowanych z pudeł po herbacie i kijów od szczotek, posiadające jedną strunę i tary do prania. Nigdy wcześniej, ani później Wielka Brytania nie przeżyła muzycznego szału na taką skalę! Konkursy, przeglądy i festiwale skiffle'owe odbywały się wszędzie, że w samym tylko Londynie i jego okolicach istniało około roku 1958 ponad tysiąc zespołów grających tę muzykę. Materiał muzyczny stanowiły stare amerykańskie piosenki ludowe, lub kompozycje Huddie "Leadbelly" Ledbettera, Woody Guthriego czy Big Billa Broonzy'ego. Muzykę taką grali od wczesnej młodości, Tommy Steele, Alexis Korner, The Shadows, John Lennon czy Paul McCartney, zaś największą jej gwiazdą był Lonnie Donegan, Szkot urodzony 29 kwietnia 1941 roku w Glasgow, któremu udało się wprowadzić na brytyjską listę przebojów aż trzydzieści jeden piosenek w latach 1958 - 62. Kilka z jego interpretacji odniosło nawet sukcesy na trudnym (również dla Anglików) amerykańskim rynku muzycznym. Stało się tak z piosenkami: "Rock Island Lane", "Lost John", czy "novelty" "Does Your Chewing Gum Lose Its Flavour (On A Bedpost overnight)" ("Czy twoja guma do żucia straciła smak (przyklejona na noc do nogi łóżka)". W marcu 1960 roku jako pierwszy brytyjski wykonawca umieścił swą piosenkę "My Old Man's A Dustman" ("Mój stary jest śmieciarzem") od razu na pierwszym miejscu listy przebojów, na którym utrzymywała się przez miesiąc. (jedynym artystą, któremu udało się dokonać tego wcześniej był sam Elvis!) Wpływ Donegana na dalszy rozwój i sukcesy brytyjskiej muzyki rozrywkowej jest ogromny, i trudny do przecenienia. Blaski i "cienie" Cliffa Richarda Jednak największą gwiazdą angielskiej muzyki rozrywkowej był, i nadal jest Harry Roger Webb urodzony 14 października 1940 roku w Lucknow w Indiach, bardziej znany jako Cliff Richard. W 1952 roku powrócił wraz z rodziną do Anglii, gdzie słabo dając sobie radę w szkole, chętnie uczestniczył w amatorskim ruchu muzycznym - oczywiście w zespołach skiffle'owych. W 1958 roku założył zespół "Harry Webb And The Drifters", z którym nagrał płytkę "demo": "Breathless" z repertuaru Jerry Lee Lewisa i "Lawdy Miss Clawdy" z repertuaru Lloyda Price'a. Wtedy nagranie siedemnastoletniego Cliffa Richarda dotarło do znakomitego producenta wytwórni Columbia, części koncernu muzycznego EMI, Norriego Paramora, na którym śpiew nastolatka zrobił świetne wrażenie. Debiutancki singiel "Move It" z jesieni 1958 roku doszedł aż do drugiego miejsca listy przebojów! Drugi z piosenką "High Class Baby" również spodobał się młodej, brytyjskiej publiczności, podobnie jak jego koncerty, na których przyjmowany był entuzjastycznie. W prestiżowej ankiecie popularnego tygodnika "New Musical Express" zdobył zaszczytny tytuł "ulubionego, młodego piosenkarza Wielkiej Brytanii". W 1959 roku zadebiutował epizodem w filmie "Serious Charge" ("Poważne oskarżenie"), a wkrótce zagrał główną rolę w muzycznym filmie "Express Bongo". Przebojami tego roku były "Living Doll" i "Travellin' Light". Cliffowi towarzyszył na początku kariery zespół instrumentalny The Drifters, którego najlepszy i najsłynniejszy skład stanowili: Hank Marvin, gitara prowadząca, Bruce Welch, gitara rytmiczna, Terence "Jet" Harris, gitara basowa i Tony Meehan na perkusji, Często też do nagrań wolniejszych, sentymentalno-balladowych Norrie Paramor, dla osiągnięcia ciekawszego brzmienia dodawał rozbudowaną sekcję smyczkową. Dla uniknięcia prawnych sporów z amerykańską czarną grupą wokalną r&b nazywającą się "The Drifters" zespół zmienia nazwę na The Shadows", którą podobno wymyślił Jet Harris, siedząc nad kuflem piwa w pubie "Pod sześcioma dzwonami". W 1960 roku The Shadows odnieśli sukces utworem instrumentalnym, w nagraniu którego pomagał Cliff Richard grając na bongosach. Była to kompozycja Jerry'ego Lordana "Apache", który przez sześć tygodni okupował czołowe miejsce listy przebojów i został uznany przez młodą publiczność angielską płytą roku w ankiecie prestiżowego New Musical Express. Zespół The Shadows tworzyli zdecydowanie bardzo utalentowani muzycy - prawdziwi innowatorzy. Ich osiągnięcia i wpływ na dalsze wydarzenia na brytyjskiej scenie muzycznej są kolosalne. W styczniu tegoż 1960 roku Cliff ze swoimi "Cieniami" odbywa pięciotygodniową trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych z takimi amerykańskimi wielkościami muzyki pop jak: Freddy Cannon, Bobby Rydell, Clyde McPhatler i najpopularniejszym Frankie Avalonem. Na dwa dni Cliff wraca do Londynu, przerywając tournée, by odebrać nagrodę New Musical Express dla najlepszego wokalisty. Przebojami Cliffa w 1960 roku były: "A Voice In The Wilderness", "Fall in Love With You", "Please Don't Tease" i "Nine Times Out Of Ten". Na swe dwudzieste urodziny dostał ponad 5000 kartek z życzeniami od fanów z całej Anglii, zaś w grudniu ich long play "Me And My Shadows" uplasował się na drugim miejscu długogrających bestsellerów, tuż za płytą ze ścieżką dźwiękową ze sfilmowanego musicalu "South Pacific". Tak wyglądał początek jednej z większych i dłuższych karier nie tylko brytyjskiej, ale i światowej sceny muzycznej. Przebojowy Ronald Wycherley ŻADEN z wykonawców pochodzących z Liverpoolu (wliczając w to również The Beatles) nie miał tylu piosenek na liście brytyjskich przebojów, co urodzony 17 kwietnia 1941 roku Ronald Wycherley, przemianowany przez impresaria i menagera na Billy'ego Fury. Ten chorowity chłopak z Merseyside zrobił na nim świetne wrażenie, zarówno swym wyglądem jak i znakomitymi warunkami głosowymi. Menager Larry Parnes w końcu 1958 roku doprowadził do pierwszych nagrań uzdolnionego młodzieńca dla brytyjskiej Decca Records. Piosenkarz osiągnął znaczny sukces pierwszym nagranym singlem - własnej kompozycji balladą "Maybe Tomorrow". Drugi , piosenka "Margo Don't Go" również odniósł zasłużony sukces. Były robotnik z holownika udał się w trasę z koncertami, z którymi objechał Anglię. Jego śpiew i zachowanie na estradzie, dość agresywne, nieco w stylu Elvisa bardzo się podobało młodym słuchaczom, ale starszym nieco mniej. W trakcie jego październikowego koncertu w 1959 roku w dublińskim Theatre Royal zdegustowane jego żywiołowym występem kierownictwo teatru nakazało opuścić kurtynę, przerywając i kończąc w ten sposób brutalnie koncert młodzieńca. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszej błyskotliwej karierze. Piosenka "Colette" zaśpiewana w duecie ze sobą, ballada w stylu Everly Brothers doszła do pierwszej dziesiątki przebojów. Jego debiutancki, krótki 10-calowy long play "The Sound Of Fury", zawierający własne utwory piosenkarza doszedł do 18 miejsca na liście długogrających bestsellerów. Wyprodukowany przez Jacka Good'a, z udziałem świetnych muzyków sesyjnych z Joe Brownem na czele, znacznie później został uznany przez krytyków muzycznych za znakomity, klasyczny przykład wczesnego brytyjskiego rockabilly. Niestety, szefostwo Decca Records widziało przyszłość w śpiewaniu ostrych, rockowych ballad i starannie wybranych wersjach przebojów amerykańskich. Pozostałe talenty muzyczne Trzecim młodym, obiecującym wokalistą brytyjskim był Terence Nelhams urodzony 23 czerwca w Londynie. W wieku piętnastu lat rzucił szkołę i zafascynowany światem filmu, wylądował w Studiach Filmowych Ranka, gdzie został zatrudniony jako goniec. Posiadając również uzdolnienia muzyczne i zarażony, jak większość młodzieży brytyjskiej szlaeństwem skiffle'a, wraz z kolegami z pracy założył zespół "The Worried Men", który w 1957 roku występuje pół-zawodowo w popularnym lokalu "2 I's" w londyńskim Soho. Gdy nadawano stamtąd audycję muzyczną TV BBC "6,5 Special" zauważa nelhamsa reżyser programu Jack Good i zasugerował mu podjęcie próby występów solowych, z oczywistą zmianą imienia i nazwiska. Wybór pada na: "Adam Faith". Po drugim udanym występie w tej samej audycji, młody solista podpisał umowę z kolosem muzycznym EMI Records. Po całkowitym fiasku dwóch pierwszych nagrań, w listopadzie 1958 roku wrócił do Studiów Ranka, gdzie przez następne pół roku pracował już jako asystent montażysty. Jednak zarekomendowany przez kompozytora, aranżera, dyrygenta Johna Barry'ego (z którym pracował przy audycji "6,5 Special") do nowego, tygodniowego programu muzycznego telewizji BBC "Drumbeat" uzyskał pozycję stałego wykonawcy i wyśpiewywał tam wersje przebojów zza Atlantyku przez następne 22 tygodnie. Kompozytor Johnny Worth spotkał Faitha na planie "Drumbeat'u" i ten młody, przystojny wykonawca wydał mu się idealnym interpretatorem nowej piosenki, którą napisał wspólnie z Johnem Barrym, w stylu ostatniego przeboju Byddy'ego Holly kompozycji Paula Anki "It Doesn't Matter Any More" - utworu zatytułowanego "What Do You Want". Piosenka okazała się sukcesem i po trzech tygodniach pobytu na liście doszła do pierwszej pozycji, na której pozostała następne cztery tygodnie. Płytka sprzedawała się znakomicie w ilości 30 000 sztuk dziennie, w sumie w imponującej ilości 620 000 egzemplarzy! Sukces ten stał się początkiem długiej i owocnej współpracy trójki: kompozytora Johnny'ego Worth'a (bardziej znanego pod pseudonimem Les Vandyke), aranżera i kompozytora Johna Barry'ego, którego nowatorsko i zauważalnie zaaranżowana sekcja smyczkowa, grająca bardzo często pizzicato wyróżniała, oprócz walorów interpretacyjnych i stylizacji wokalisty - Adama Faitha - tę piosenkę. Druga płyta "Poor Me" powtórzyła sukces pierwszej, po nich nastąpiła seria wyprzedanych tras koncertowych po Wyspie. W kwietniu 1960 roku Adam wystąpił w nieco kontrowersyjnym filmie "Beat Girl" obok Shirley Ann Field, ilustrację muzyczną napisał John Barry, a Faith zaśpiewał w filmie trzy jego nowe piosenki. Na liście przebojów w maju pojawiła się "Someone Else's Baby", druga rola w filmie "Never Let Go" obok Petera Sellersa, zaś na jesieni debiutancki album "Adam" doszedł do szóstej pozycji, a w najlepszej dwudziestce przebywał aż 36 tygodni! Twarz piosenkarza pojawiła się bardzo często na okładkach magazynów dla nastolatków i Faith szybko stał się drugim, obok Cliffa wielkim idolem brytyjskiej młodzieży. Znacznie częściej niż brytyjscy wykonawcy do Stanów - amerykańscy przybywali do Anglii. Pomiędzy nimi byli też świetni rock'n'rollowcy Gene Vincent i Eddie Cochran. 17 kwietnia 1960 roku wracając z występów w mieście Bristol taksówka do Londynu w miasteczku Wiltshire w samochodzie eksplodowała opona, po czym auto uderzyło w latarnię. Eddie Cochran został wyrzucony z samochodu i zmarł nie odzyskawszy przytomności. Pozostali pasażerowie zostali tylko poranieni. Jak bywało już wcześniej aktualny przebój piosenkarza, o ironio zatytułowany "Three Steps To Heaven" ("Trzy kroki do nieba") dwa miesiące później stał się przebojem numer jeden w Anglii. W Stanach Zjednoczonych muzyka rozrywkowa zdecydowanie uspokoiła się, złagodniała i spowolniała. Rock and roll nie umarł, jednak wyraźnie uśpiony odpoczywał. Zapotrzebowanie było wyraźnie na czyściutkich, schludnie ubranych i uczesanych młodych przystojniaczków, którzy nie zrobiliby niczego, by zmartwić czy zdenerwować rodziców, również i tym co śpiewali; melodyjne, dość banalne, łatwo wpadające w ucho (czytaj: skomercjalizowane) piosenki. Przykłady?: Bobby Vee "Devil Or Engel", "Rubber Ball", Johnny Tillotson "Poetry in Motion", Bobby Rydell "Wild One" i jego interpretacja "Volare", blondynek Bryan Hyland śpiewający "Itsy Bitsy Teenie Weenie Yellow Polka Dot Bikini", nawet dawny ostry, zbuntowany rock'n'rollowiec Johny Burnette odniósł wielki sukces łagodną balladą, nagraną ze smyczkami i upojnymi chórkami nazwaną "Dreamin". Śpiewająca małolata Ale na szczęście były też wyjątki. Takim była na pewno 16 letnia "weteranka" rock and rolla Brenda Mae Tarpley urodzona 11 grudnia 1944 roku w miasteczku Lethonia w stanie Georgia, która przyjęła pseudonim Brenda Lee. Dźwięk tego nazwiska do dziś powinien powodować, u nieco doroślejszych czytelników podwyższone tętno i przyśpieszone bicie serca! Brenda rozpoczęła śpiewanie dla kariery i sukcesu, gdy w wieku pięciu lat wygrała szkolny konkurs naprawdę młodych talentów. Ten fakt doprowadził ją do stałych występów w audycji radiowej nadawanej z Atlanty - "Starmakers Revue", dalej przyszły występy w programie telewizyjnym ABC "Ozark Jubilee", co z kolei zaowocowało nagraniami płytowymi oraz jedną z najdłuższych i najciekawszych karier, jaka była udziałem piosenkarki rock and rollowej! Swój pierwszy kontrakt podpisała, a raczej jej rodzice to zrobili z amerykańską "Deccą" w 1956 roku, gdy miała zaledwie 11 lat! Pierwszą jej płytką z 1957 roku podpisaną "Little Miss Brenda Lee" były countrowe "Jambalaya" i "I'm Gonna Lassoo Santa Claus", zaś pierwszym sukcesem na listach przebojów piosenka "One Step At A Time", na której wspomagał ją słynny chór Anita Kerr Singers. Po nagraniu w sierpniu 1957 roku fantastycznego "Dynamite" przyległ do niej przydomek "Little Miss Dynamite" (Mała panna Dynamit), wzrostu bowiem była (i jest) naprawdę niewielkiego. W marcu 1959 roku 14 letnia Brenda wyjechała do słynnej sali koncertowej "Olimpia" w Paryżu. Jej udział w koncertach został nagle i niespodziewanie odwołany przez francuskiego organizatora, gdy ten odkrył małoletność piosenkarki, lecz wtedy sprytny manager Brendy rozpuścił plotkę, mając pewność, że dotrze ona do paryskiej prasy, że piosenkarka jest trzydziestodwuletnią karlicą! Następnie publicznie i stanowczo zdementował to jako złośliwą plotkę, powodując ogromne zainteresowanie, a u publiczności wielką chęć posłuchania i obejrzenia tak kontrowersyjnej wykonawczyni. Do występów wreszcie doszło i tzw. "cały Paryż" był zachwycony! Koncerty zostały przedłużone do pięciu tygodni, po których piosenkarka triumfalnie objechała jeszcze Niemcy Zachodnie, Włochy i Wielką Brytanię. Po dwóch latach bez przeboju w rodzinnych Stanach w kwietniu 1960 roku piosenkarka wróciła na listy przebojów rockową balladą Ronniego Selra "Sweet Nothin's", która doszła do czwartego miejsca listy przebojów i uzyskała status milionsellera, w maju inna przepiękna kompozycja Selfa coutrowo-rockowa ballada "I'm sorry" stała się megaprzebojem, przez trzy tygodnie zajmuje czołowe miejsce na liście, sprzedaje się w ponad milionowym nakładzie, podobnie, jak następny przebój, piosenka włoskiego pochodzenia, ballada "I want To Be Wanted". Debiutancka płyta długogrająca zatytułowana "Brenda Lee" doszła aż do piątego miejsca i znajdowała się przez trzynaście miesięcy na liście długogrających bestsellerów. Jeszcze w grudniu 1960 roku ukazała się Gwiazdkowa "Rockin' Around Christmas Tree", która nie tylko stała się przebojem, ale i bożonarodzeniowym standardem rock'n'rollowym! A teraz pozwalam sobie na wtręt osobisty: bardzo lubiłem (i nadal lubię) tę wokalistkę o wspaniałym, elektryzującym swym dynamizmem w głosie i zróżnicowanym repertuarze - spokojnych balladach i ostrych rockach, z którymi równie dobrze daje sobie radę. Właśnie w początku lat sześćdziesiątych nie szczędząc (wtedy bardzo trudnych) starań i kosztów byłem przez kilka lat członkiem brytyjskiego fan klubu tej fantastycznej piosenkarki. Samotnik - Roy Orbison Innym artystą, którego kariera wkroczyła na światowy poziom w 1960 roku był nie żaden debiutant, ale można powiedzieć kolejny "weteran" rock and rolla, mianowicie Roy Kelton Orbison. Urodzony 23 kwietnia 1936 roku w mieście Vernon w Teksasie w rodzinie poszukiwacza ropy naftowej, o którym nie wiadomo, czy był dobrym ojcem, ale chyba tak, skoro nauczył syna grać na gitarze, gdy ten miał zaledwie sześć lat. Jako już osiemnastolatek próbował grać i śpiewać z zespołem "The Teen Kings", rok po tym jak zapisał się na uniwersytet West Texas State, z ambicją by zostać geologiem. Warto tu wspomnieć, że jego kolegą z roku był Pat Boone, który namawiał Roya do poważniejszego zajęcia się śpiewaniem, co nie pozostało bez echa. W lipcu 1956 roku po przesłuchaniu u samego Sama Phillipsa, w jego Sun Records w Mephis, Tennesee Roy nagrywa żwawy kawałek rockabilly "Ooby Dooby", który zajrzał na 56 miejsce "gorącej setki Billboardu", lecz kilka dalszych piosenek nagranych dla Sun przechodzi bez echa. Wszystkie są w stylu rockabilly, który nie bardzo odpowiada warunkom głosowym i temperamentowi piosenkarza, mianowicie dość wysokiemu, ekspresyjnemu barytonowi o możliwości wyśpiewania w trzech oktawach. Zniechęcony niepowodzeniami Orbison przeniósł się do Nashville, by skupić się na komponowaniu. W maju 1958 roku pisząc piosenki dla wydawnictwa muzycznego Acof - Rose Music do skomponowanych nowych utworów dodał piosenkę "Claudette", którą napisał dla żony jeszcze w Memphis. Zainteresowali się nią bracia Everly, nagrali i umieścili na drugiej stronie przebojowego singla "All I Have To Do Is Dream". Płyta sprzedana zostaje w ilości kilku milionów na całym świecie. W 1959 roku artysta, za namową managera Wesleya Rose podpisuje kontrakt z niewielką, nową wytwórnią płytową Monument Records, własnością Freda Fostera. Okazuje się to szczęśliwym posunięciem i w lutym 60-go roku debiutancka uptown już "zahaczyła" o listę przebojów na miejscu 72. Następna, własna kompozycja "Only The Lonely" (napisana z myślą o Elvisie, ale odrzucona przez niego, podobnie jak przez braci Everly) okazała się przełomem w jego karierze, dochodząc do drugiego miejsca listy przebojów, zostaje sprzedana w ilości ponad miliona egzemplarzy, a charakterystyczny akompaniament wokalny bez słów (tralala, szalala i podobne) "chwyta" i stał się mocno kopiowany. Wielkim problemem piosenkarza był też jego, delikatnie to określając, mało atrakcyjny wygląd, sprawiał wrażenie zagubionego, zakompleksionego księgowego czy jakiegoś przestraszonego urzędniczyny, a nie rockandrollowego herosa. Ktoś podpowiedział mu, by schował nieładną, mało wyrazistą twarz za dużymi, ciemnymi okularami i ubrał się na czarno (golf, marynarka, spodnie, buty). Podobno stojąc nieruchomo na estradzie, poruszając tylko ustami i rękoma po strunach gitary i śpiewając czystym , głębokim głosem swe często dramatyczne utwory, powiększał napięcie występu, podkreślając tym jednocześnie swą pozycję stojącego z boku samotnika. Ale podobnie jak Brenda Lee, był to dopiero początek długiej i fantastycznej, nie wolnej jednak od załamań i tragedii kariery. Elvis, Elvis Inna wielkość sceny rockowej - Elvis - po powrocie z wojska nagrał piosenkę "Amess of Blues", wystąpił w audycji telewizyjnej ABC TV "Frank Sinatra Timex Show" śpiewając przebój Sinatry "Witchcraft" , zaś Sinatra odpowiadał śpiewając przebój Elvisa "Love Me Tender". Pod koniec roku Elvis niepodzielnie opanował czołowe miejsca list przebojów po obu stronach Atlantyku swymi interpretacjami: starej, z 1901 roku włoskiej pieśni "O Sole Mio" z nowymi angielskimi słowami i w nowej aranżacji nazywała się "It's Now Or Never" oraz balladę amerykańską spopularyzowaną w połowie lat 20-tych przez All Jolsona "Are You Lone To Night?". Wcześniej odgrywał główne role w coraz słabszych filmach: "G.J.Blues" i "Flaming Star". Już sam dobór nagranych piosenek świadczy o zmianie repertuaru "wydoroślałego" po wojsku Elvisa. Warto jeszcze wspomnieć o rozmaitych amerykańskich młodziakach, którzy swymi interesującymi piosenkami pozytywnie zaznaczyli swą obecność i zaistnieli na amerykańskim rynku muzycznym: czarnoskórzy "Rewelersi" r&b, The Drifters i ich "Save The Last Dance With Me", gospelowo-bluesowy Sam Cooke - "Woder Full Word", "Chain Gang", folkowi The Brothers Four - "Greenfields", gitarzysta basowy Duane Eddy i jego brawurowy "Because They're Young", czarnoskóry Jimmy Jones i jego świetne i zabawne "Handy Man" i "Good Timin". Kanadyjczyk Jack Scott i ekspresyjne "What In The Word's Come Over You?", wreszcie ulubiona grupa instrumentalna Ameryków The Ventures i ich wielki przebój "Walk Don't Run". O dziwo, najpopularniejszym albumem 1960 roku w Stanach Zjednoczonych był "The Sound Of Music", musical w wykonaniu z Brodwayu, zaś w Anglii "South Pacific" - ścieżka dźwiękowa z tego sfilmowanego musicalu. Najpopularniejszymi piosenkami w Stanach Zjednoczonych były: | 1. Temat z filmu "A Summer Place" - Percy Faith & His Orchestra (9 tygodni nr 1 na liście przebojów), | | 2. Are You Lonesome Tonight - Elvis Presley (6 tygodni nr 1) | | 3. It's Now Or Never - Elvis Presley (5 tygodni nr 1) | | 4. Cathy's Clown - Everly Brothers (też 5 tygodni nr 1) | | 5. Stuck On You - Elvis Presley (4 tygodnie nr 1) | zaś w Wielkiej Brytanii: | 1. It's Now Or Never - Elvis Presley (8 tygodni nr 1) | | 2. Cathy's Clown Everly Brothers (7 tygodni nr 1) | | 3. Apache - The Shadows (5 tygodni nr 1) | | 4. Why - Anthony Newley (4 tygodnie nr 1) | | 5. My Old Man's A Dustman - Lonnie Donegan (4 tygodnie nr 1) | Oscara za najlepszy film roku otrzymała "Garsoniera", "The Apartment" Billy Wildera, któremu przyznano drugiego Oskara, za reżyserię tego filmu. Za najlepszą aktorkę uznano Elizabeth Taylor za główną rolę w filmie reżyserii Daniela Manna "Butterfield 8", zaś Oscara za najlepszą rolę męską nagrodzono Burta Lancastera w filmie "Elmer Gantry" reżyserowanym przez Richarda Brooksa. Nagrodę Akademii Filmowej za piosenkę otrzymywał grecki kompozytor Manos Hadjidakis i jego "Never On Sunday", ("Nigdy w niedzielę") w reżyserii Julesa Dassina. Do poczytania i oglądania w następnym, jeszcze ciekawszym 1961 roku! Tadeusz Rusinek
|