Na Świecie - rok 1961 Najmłodszy w historii prezydent USA John Fitzgerald Kennedy został zaprzysiężony, i w swym inauguracyjnym przemówieniu poprosił młodych Amerykanów: "nie pytajcie, co Ameryka może zrobić dla was, spytajcie, co wy możecie zrobić dla Ameryki". Kilka miesięcy później przeżył swą pierwszą porażkę. W Zatoce Świń na Kubie, gdzie w ostatniej chwili wycofał wsparcie lotnicze dla desantu antycastrowskich emigrantów, co spowodowało ich klęskę. 12 kwietnia owego 1961 roku Jurij A.Gagarin, jako pierwszy człowiek w historii ludzkości poleciał w przestrzeń kosmiczną w "Wostoku I" i w ciągu godziny i 48 minut dokonał okrążenia Ziemi, potwierdzając wiodącą pozycję w kosmicznym wyścigu swej ojczyzny - ZSRR. Trzy miesiące po tym, jak J.F.K. zadeklarował w Berlinie Zachodnim po niemiecku "Ich bin ein Berliner" (po polsku: "jestem pączkiem"), 31 sierpnia wschodni Niemcy, wspomagani przez swych radzieckich protektorów, zaczęli stawiać słynny później mur berliński, aby m.in. zapobiec dalszym, masowym (w ostatnich dniach lipca około 10 000 ludzi dziennie) ucieczkom z NRD-go raju przez zdesperowanych Niemców. Wywołało to bardzo poważny światowy kryzys, w wyniku którego świat znalazł się na krawędzi wojny, zaś najpopularniejszy na tym świecie wykonawca - Elvis Presley, jako młody rezerwista o mały włos nie został powtórnie wcielony do wojska! Jedyna europejska komercyjna stacja radiowa o tak ogromnym zasięgu, słynne radio Luxemburg - 208 m., obchodziła swe trzydzieste urodziny! W Polsce zaś, niestety, niewielkie ilości zachodniej muzyki młodzieżowej nadawanej przez państwowe radio, bardzo słabo zapowiadali ludzie o nieprzyjemnych głosach, na dodatek z bardzo poważnymi wadami wymowy, za to legitymujący się właściwą przynależnością partyjną. Twistowe szaleństwo Najwięcej dosłownie hałasu i zamieszania spowodował w 1961 roku nowy taniec pod nazwą TWIST. Był to najważniejszy taniec we współczesnej historii Ameryki (i nie tylko!). Spowodował, że taniec towarzyski stał się możliwy dla każdego: młodzi czy starzy, grubasy czy chudzi - wszyscy mogli go tańczyć. Nie trzeba było brać lekcji tańca, ani go ćwiczyć. Instrukcja tańczenia zawierała się w jednym zdaniu: "to jest tak, jakby się gasiło papierosy o parkiet obydwoma stopami i jak po wyjściu z wanny wyciera się plecy poniżej pocierając je trzymanym w rękach ręcznikiem". Był to pierwszy z nowoczesnych tańców, który wykonywało się bez wzajemnego kontaktu - przez dotyk, co sprawiło, że urok przytulania się partnerów we wspólnym tańcu ustał. Każdy późniejszy nowy taniec opierał się na twiście (z wyjątkiem disco), złamał on też wreszcie bariery i uprzedzenia pokoleniowe. Rodzice już chyba powszechnie zmęczeni ciągłym protestowaniem przeciw muzyce młodego pokolenia w końcu poddali się i... dołączyli do zbiorowego szaleństwa. Twistowali Liz Taylor i Richard Burton, w nowojorskiej dyskotece "Peppermint Lounge" twistował książę Sergiusz Oboleński, to samo robiła w Białym Domu Pierwsza Dama Jackie Kennedy! Rada Bezpieczeństwa stanu Nowy Jork ogłosiła w styczniu 1961 roku, że z 54 zgłoszonych w ciągu tygodnia urazów kręgosłupa aż 49 spowodowanych było zbyt energicznym i intensywnym twistowaniem! Ciekawe, że dość otwarcie erotyczne ruchy tancerzy wydawały się gdzieniegdzie tak oburzające, że tańca zabroniono w tak odległych miejscach, jak w mieście Tampa, na Florydzie, w ówczesnym NRD, czy w Egipcie! Jeden ze sprawców tego kolosalnego wariactwa był niedawno zajęty skubaniem i patroszeniem kurcząt na rynku drobiowym w Filadelfii - dwudziestoletni, czarnoskóry Ernest Evans. Swego szefa Henry Colta zadziwił talentem wokalnym oraz łatwością imitowania rozmaitych popularnych wykonawców. Zwrócił na młodzieńca uwagę swemu znajomemu, jednemu z szefów wytwórni płytowej z Filadelfii - Cameo Parkway Kal Mannowi, który z kolei zaprezentował możliwości wykonawcze młodego Ernesta słynnemu i wpływowemu telewizyjnemu disc-jokeyowi Dickowi Clarkowi i jego (wtedy) żonie Bobie, której z urody młodzieniec przypominał nastoletniego Fatsa Domino, stąd wziął się jego pseudonim - Chubby Checker (Pyzata Szachownica) (Fats = Chubby, Domino = Checker). Nieprzyzwoity wykonawca i czyściutki program W roku 1959 roku Chubby nagrał dla Cameo-Parkway piosenkę Kal Manna "The Class", w której imituje głosy: Fatsa Domino, zespołu The Coasters, Elvisa Presleya i... The Chipmunks. Piosenkę do swych świątecznych życzeń dołączają Clarkowie, a przy okazji staje się ona niewielkim przebojem dochodząc do 38 miejsca listy Billboardu. W 1960 roku Clark był zasypywany z niezliczonymi kartkami z prośbami, by umieścił w swym programie telewizyjnym "American Bandstand" piosenkę "The Twist", nagraną jako strona B na płycie "Teardrops On My Letter" w 1958 roku przez kontrowersyjnego i dość obscenicznego w swej serii piosenek o Annie - Franka Ballarda i jego zespół The Midnighters z Detroit. Clark nie chciał słyszeć o występie "nieprzyzwoitego" wykonawcy w swym czyściutkim programie, w związku z czym nagranie piosenki zaproponowano utalentowanemu, dynamicznemu młodziakowi Freddy'emu Cannonowi. Zarówno jego, jak i dwunastu kolejnych kandydatów do śpiewania odrzucono. Wtedy Dick Clark przypomniał sobie Chubby Checkera i jego zdolności imitatorskie. Wkrótce w studiu Cameo-Parkway wraz z zespołem The Dreamlowers Chubby nagrał "The Twist" w dwóch podejściach, a 19 września jego "sklonowana" (gdyż brzmiał na nagraniu dokładnie jak Hank Ballard) wersja piosenki osiągnęła szczyt listy amerykńskich przebojów! Nagrany wkrótce long play "Twist With Chubby Checker" na fali tanecznego szaleństwa również cieszył się kolosalnym powodzeniem. W Polsce najpopularniejszy był utwór "Let's Twist Again" wydany w Stanach w sierpniu 1961 roku i uhonorowany nagrodą Grammy za najlepszą płytę rock'n'rollową roku! Znakomity long play Ray'a Charlesa nagrany przed twistowym szaleństwem został w ostatniej chwili przemianowany na "Twist With Ray Charles", co oczywiście pomogło w jego sukcesie, a na rynku singli pojawiły się niezliczone: "Dear Lady Twist", "Twistin' Postman", czy "Peppermint Twist". Nowe tańce Prawdziwy, oryginalny "Mister Twister" nie spoczął na laurach i wylansował nowy taniec pod nazwą "Pony" (pod koniec lutego 61 roku "Pony Time" przez dwa tygodnie królował na listach przebojów). Człowiek, który uczynił twista tak popularnym, lansował - oprócz dwóch wspomnianych wyżej - - jeszcze takie tańce jak: limbo, popeye, fly oraz hucklebuck, o których już chyba nikt, oprócz Feliksa Wasilewskiego (z żoną), Grzegorza Wasowskiego i niżej podpisanego, nie pamięta. W tych odległych czasach byłem członkiem brytyjskiego fan clubu piosenkarza, na co dowód, mam nadzieję uda się załączyć. Złote przeboje W kwietniu 1961 roku piosenka Richarda Rodgera i Lorenza Harta napisana w 1934 roku - "Blue Moon", w nowym, brawurowym doo-wopowym wykonaniu kwintetu czarnych chłopaków z Pittsburga - The Marcels, którzy nazwali się tak na cześć modnej wtedy fryzury, przez trzy tygodnie znajdowała się na pierwszym miejscu listy przebojów, ku oburzeniu i przerażeniu samego kompozytora - Richarda Rodgersa, który w swych najśmileszych snach nie przewidywał bass-mana, bardziej krzyczącego niż śpiewającego na początku swej łagodnej, miłosnej piosenki (którą, właśnie jako taką Elvis nagrał w sierpniu 1954 roku) tekst: "bomp-bomp-bomp-bomp, dang-a dang-dang, ding-a-dong-ding". Autor publicznie skrytykował takie traktowanie, całkowicie bez szacunku swej klasycznej kompozycji, dla której wykonawcy nie mieli cienia respektu. Nie przeszkodziło to ogromnej popularności w maju 1961 roku wyklętej przez kompozytora wersji piosenki w zajęciach pierwszego miejsca listy przebojów zarówno w Stanach, jak i wielu krajach, po drugiej stronie Atlantyku z Wielką Brytanią na czele. Kroniki milczą, czy sześćdziesięcioletni kompozytor zaakceptował kolosalne kwoty tantiem, bo jakoś nie było słychać, by i od nich się odciął i surowo je potępił. Drugi przebój Bobby'ego Vee zatytułowany "Rubber Ball" ("Gumowa piłka"), miał muzykę radosną i beztroską, zaś powodem do zmartwienia i prawdziwym utrapieniem stała się dla pewnej - niemłodej już kobiety - pani z domu Orłowski. Była ona mianowicie mamą piosenkarza i kompozytora Gene Pitney'a, który piosenkę napisał wspólnie z kolegą Aaronem Schroeferem. Tu należy wyjaśnić, że w Stanach Zjednoczonych działały (i działają) dwie konkurencyjne organizacje zajmujące się ochroną praw autorskich, ściąganiem koncertowych, radiowych i innych wykonawczych tantiem, nazywają się one BMI, zaś druga ASCAP (polskim odpowiednikiem jest ZAiKS). Twórca nie może należeć do obydwu organizacji, musi wybrać jedną i być jej wierny, chyba że jest na tyle sprytny, by używać pseudonimu. W tym przypadku Gene należał do BMI, zaś Aaron do konkurencyjnej ASCAP i zależało mu na stworzeniu własnej firmy związanej z ogólnoamerykańską, do której należał, dlatego Gene musiał użyć innego niż własne (Pitney) nazwiska. Wpadło mu to do głowy panieńskie nazwisko matki - Orłowska i pod tym nazwiskiem autorzy zarejestrowali piosenkę ASCAP Gene udał się do matki i postraszył ją, że musi się nauczyć piosenki w razie, gdy przyjdzie do niej kontroler z firmy wydawniczej, sprawdzić czy to ona rzeczywiście napisała utwór. Przestraszona mama siadła do pianina, godzinami ćwiczyła i wyśpiewywała "bouncy, bouncy, bouncy, bouncy...", a zdolny i rozrywkowy syn miał, jak to się wtedy mówiło w Polsce, niezły ubaw. Genialny sprzedawca dywanów Najciekawszy debiutant na muzycznej scenie młodej Ameryki, Charles Westover, pracował jako... sprzedawca dywanów. Urodził się 30 grudnia 1939 roku w miejscowości Coopersville w stanie Michigan. Po szkole wcielono go do wojska, gdzie występował w tzw. służbie specjalnej, mającej zapewnić rozrywkę młodym żołnierzom jako wokalista i gitarzysta, włączając w to kilkumiesięczne występy w "Get Up And Go" - radiowej audycji muzycznej dla wojsk amerykańskich w Niemczech Zachodnich. Po wyjściu z wojska pracował jako... sprzedawca dywanów, czego szczerze nienawidził, zaś wieczorami grał na gitarze i spiewał w lokalnym klubie "Hi-Lo" w mieście Battle Creek w stanie Michigan, gdzie komponował i wykonywał piosenki z klawiszowcem, pianistą - organistą Maxem Crookiem. Usłyszał ich disc jockey z pobliskiego Ann Harbour i namówił do nagrania wytwórnię Bigtop Records z Nowego Jorku. Pierwsza sesja nagraniowa nie znalazła uznania w uszach szefów wytwórni, którzy doradzili nagranie dynamiczniejszych utworów. Del Shannon, bo taki pseudonim przybrał artysta, w dziesięć minut skomponował wraz z Maxem Crookiem piosenkę "Runaway". W potwornym zimnie młodzi ludzie pojechali do Nowego Jorku samochodem z zepsutym ogrzewaniem, aby nagrać nową piosenkę. Co pewien czas musieli zatrzymywać się na przydrożnych stacjach, aby się ogrzać. Szczęśliwie piosenki nagrali i natychmiast ruszyli w równie zimną drogę powrotną. Jakiś czas później Del otrzymał z wytwórni telefon, że płyta z ich piosenką rozchodziła się w osiemdziesięciu tysiącach egzemplarzy tygodniowo! Następna własna kompozycja znakomita "Hats Off To Larry" w sierpniu opisywanego roku doszła do pierwszej piątki przebojów. Ciepły, miły dla ucha baryton artysty, przechodzący chwilami w falset, oraz charakterystyczny dźwięk musitronu stały się znakami rozpoznawczymi tego wielce utalentowanego piosenkarza i początkiem długiej i ciekawej kariery zakończonej uzależnieniem od alkoholu, a później paskudnych proszków powodujących depresje. W efekcie 8 lutego 1990 roku wykonawca popełnił samobójstwo. Bardzo lubiłem i ceniłem tego wokalistę oraz jego melodyjne, piękne, ciekawe piosenki. Uważam, że ze wszech miar godny jest wspomnienia i przypomnienia w dziesiątą rocznicę tej przedwczesnej i niepotrzebnej śmierci. Co na listach przebojów? W 1961 roku na szczycie amerykańskich list przebojów, oprócz wyżej opisanych królowali inni jeszcze wokaliści jak: Jimmy Dean i jego monumentalny "BIG Bad John", Dion "Runaround Sue", fantastyczny Ray Charles i jego nieśmiertelna interpretacja wspaniałego "Hit The Road, Jack", czy nijaki Bobby Lewis i jego słabiutka piosenczyna "Tossin' And Turnin", grupy męskie, jak folkowa The Highwaymen i ich piękny i melodyjny "Michael". W latach poprzednich bywały i wokalistki Connie Francis czy Brenda Lee. Nigdy wcześniej nie udało się to grupie żeńskiej, aż do 30 stycznia 1961 roku. Piosenki żeńskich grup gościły w top twenty, jak The Chantels i ich "Maybe" czy "He's Gone" lub The Chordettes "Born To Be With You" czy "Lolipop", The Poni-Tails i "Born To Late". Pierwszy sukces osiągnęły w erze rock'n'rolla młodziutkie i urocze czarnoskóre dziewczęta z kwartetu The Shirelles, dzięki pięknej balladzie kompozycji Carola King i Gerry'ego Goffina "Will You Love Me Tomorrow". Panienki pochodziły z miasta Passaic w New Jersey, a były to: Shirley Owens, która śpiewała wiodącym głosem i Addie "Micki" Harris, Beverlee Lee oraz Doris Kenner. Przez dwa tygodnie dziewczęta znajdowały się na amerykańskim "topie". Był to początek znaczącej kariery w świecie muzyki rozrywkowej, nie tylko dla wykonawczyń, lecz także dla kompozytorskiej pary Carole King i Gerry'ego Goffina. Pod koniec 1961 roku inny żeński zespół - The Marvelettes osiągnął pierwszy numer jeden dla wytwórni Barry'ego Gordy'ego z Detroit - Motown Records. Oznaczało to dla tej wytwórni prawdziwy początek i zapowiadało fantastyczną wprost przyszłość czarnoskórego producenta, menagera i kompozytora i zgromadzonego wokół niego doborowego zespołu świetnych muzyków i wokalistów. Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku, na Wyspie swą czołową pozycję supergwiazdy umacniał Cliff Richard oraz jego Cienie. Szczytową popularność osiągali muzycy grający i śpiewający tradycyjny, nowoorleański jazz. Do weterana, puzonisty Chrisa Barbera dołączyli młodsi; Kenny Ball ze swymi jazzmenami, którego interpretacja radzieckiej piosenki autorstwa Wasilija Sołowiow-Siedoja "Podmoskownyje wieczera" znanego kompozytora z ZSRR zatytułowana tam "Midnight In Moscow" doszła do drugiej pozycji list przebojów zarówno w Anglii, jak i w Stanach, a w pozostałych krajach też sprzedawała się nadspodziewanie dobrze. Utalentowany klarnecista Mister Acker Bilk. Zawojował świat swą własną przepiękną kompozycją "Stranger On The Shore", która na liście brytyjskich bestsellerów znajdowała się przez aż 55 tygodni, z czego tydzień na miejscu pierwszym. W Stanach przez tydzień była również na szczycie listy Billboardu. Artyście towarzyszył zespół The Paramount Jazz Band. W końcu kwietnia przebojem numer jeden w Anglii była dixielandowa piosenka "You're Driving Me Crazy" popularnego zespołu The Temperance Seven. Jazz tradycyjny miał się na Wyspie wyjątkowo dobrze, Anglicy uwielbiali tę muzykę i tak miało jeszcze być przez kilka dalszych lat. Cudowne dziecko estrady Największą jednak sensacją wokalną 1961 roku w Wielkiej Brytanii była czternastoletnia dziewczyna z londyńskiego East Endu - Helen Shapito. Urodzona 28 września 1946 roku panienka brała lekcje śpiewu w szkole na Baker Street, gdzie usłyszał ją producent i kompozytor koncernu muzycznego EMI John Schroeder. Niski, głęboki, dojrzały głos i sposób śpiewania dziewczyny, zrobiły na nim tak wielkie wrażenie, że natychmiast zorganizował jej próbną sesję nagraniową. Szef artystyczny Columbii, części koncernu EMI, Norrie Paramor, słysząc nagrania, nie dał wiary, że TAKIM głosem obdarzona jest czternastolatka. Ale jak już uwierzył natychmiast podpisał z nią kontrakt! W maju Schroeder napisał dla niej piosenkę "Don't Treat Me Like A Child" ("Nie traktuj mnie jak dziecko"), która dotarła do trzeciego miejsca listy angielskich przebojów. W sierpniu jej druga płyta z melodyjną balladą "You Don't Know" była na pierwszym miejscu listy, u szczytu popularności sprzedawana była w ilości 40 000 egzemplarzy tygodniowo, pod koniec roku ilość ta lekko przekraczała milion. W październiku młodzieżowy, rytmiczny utwór "Walking Back To Happiness" został również entuzjastycznie przyjęty zarówno przez młodocianą, jak też i starszą publiczność, czyniąc z młodziutkiej dziewczyny prawdziwą ulubienicę wyspiarskiej społeczności. Oczywiście, została wybrana wokalistką roku i po opuszczeniu szkoły odbyła niezliczoną ilość występów na koncertach jak i w muzycznych programach telewizyjnych i radiowych. Wszędzie przyjmowana była z entuzjazmem, nie pasującym do obrazu nie okazujących swych uczuć Anglików. 1961 r. w kinie Kino w 1961 roku przeżywało wielki triumf znakomitego musicalu Leonarda Bernsteina w reżyserii Roberta Wise i Jerome Robbinsa "West Side Story" nagrodzonego Oscarami za najlepszy film roku i najlepszą reżyserię. Nagrody za aktorstwo otrzymali: Sophia Loren za rolę matki w filmie Vittorio De Scici "Matka i córka" i Maximilian Schell za rolę w filmie "Wyrok w Norymberdze" reż. Stanleya Kramera. Za najlepszą piosenkę filmową Amerykańska Akademia Filmowa uznała utwór z filmu Blake Edwardsa "Śniadanie u Tiffany'ego" kompozycję Henry Manciniego i Johny Mercera przepiękną, nastrojową "Moon River". Najlepiej sprzedawanymi płytami długogrającymi były w 1961 roku: w USA "Blue Hawaii", zaś w Wielkiej Brytanii "G.I.Blues" obydwa z filmów Elvisa Presleya. Najpopularniejsze single w USA w 1961 roku to: 1. Tossin' And Turnin" - Bobby Lewis 7 tygodni nr 1, 2. Big Bad John - Jimmy Dean 5 tygodni nr 1, 3. Runaway - Del Shannon 4 tygodnie nr 1, 4. Wonderland By Night - Bert Kaempfert & His Orchestra 3 tygodnie nr 1, 5. Pony Time - Chubby Checkar 3 tygodnie nr 1. Najpopularniejszymi zaś singlami w Wielkiej Brytanii były: 1. Wooden Heart - Elvis Presley 6 tygodni nr 1, 2. Johnny Remember Me - John Leyton 5 tygodni nr 1, 3. Are You Lonsome To Night - Elvis Presley 5 tygodni nr 1, 4. Little Sister/His Latest Flame - Elvis Presley 4 tygodnie nr 1, 5. Surrender - Elvis Presley 4 tygodnie nr 1. Co wydarzyło się w 1962 roku, dowiemy się w następnym numerze. Tadeusz Rusinek

|