W Polsce - rok 1965 Zacznijmy od Czerwonych Gitar - bo to właśnie ten zespół w roku 1965 po raz pierwszy dał o sobie znać. Pierwsze spotkanie członków zespołu - jeszcze nie mającego swej nazwy - odbyło się 3 stycznia tego roku. W spotkaniu tym uczestniczyli Krzysztof Kossela, Seweryn Krajewski, Jerzy Skrzypczyk, Franciszek Walicki i kierownik Klubu Stoczni Gdańskiej "Ster" - Adam Dudziński. Były dwie propozycje nazwy: Maskotki i Czerwone Gitary - zwyciężyła ta druga. Jak wspominają po latach członkowie zespołu, na tym pierwszym spotkaniu głównym celem było wypracowanie własnego, odrębnego stylu, opartego na polskiej piosence. Od razu odrzucono pomysł naśladowania i kopiowania innych zespołów, choć porównań do Beatlesów zespół się nie ustrzegł. Nigdy jednak nie było to ani wierne ani ślepe naśladowanie chłopców z Liverpoolu. Pierwszy koncert odbył się w Elblągu 15 stycznia 1965 roku. Nie było plakatów, publiczności nie wiedziała, kto wystąpi. Ale i tak się udało. Dopiero po dwóch dniach wydrukowano plakaty, na których wyróżniał się dumny napis "gramy i śpiewamy najgłośniej w całej Polsce". Na plakatach nie było nazwisk muzyków, bowiem Krajewski i Skrzypczyk, jako uczniowie szkół muzycznych, musieli ukrywać się przed swymi profesorami, którzy nie pozwalali na granie big beatu. Krajewski przyjął wówczas pseudonim Jerzy Marczak, a Skrzypczak Jerzy Geret. Cztery dni później zespół rozpoczął występy w zimowym Non Stopie w sopockim Grand Hotelu. W pierwszym repertuarze zespołu prym wiodły przede wszystkim kompozycje Krzysztofa Klenczona, przeniesione przez niego z Niebiesko Czarnych: "Taka jak ty", "Licz do stu" i Kosseli: "Dlaczego nie kochasz mnie tak jak dawniej", "Dziewczyna z moich snów", "No bo ty się boisz myszy". Potem był letni Non Stop poprzedzony sesją nagraniową w studiach Polskiego Radia. Gdy więc w lipcu Czerwone Gitary wystąpiły w letnim Non Stopie, ludzie znali kilka ich piosenek nagranych dla pr. III P. Radia. Jesienią zespół ruszył na swe pierwsze, długie tourneé po różnych miastach i miasteczkach Polski. Jerzy Kossela tak wspomina tamte czasy: Po zamknięciu 1 września sopockiego Non Stopu, mając podpisaną umowę z Estradą, udaliśmy się na dwutygodniowy obóz kondycyjny do nieczynnego już o tej porze roku ośrodka wypoczynkowego Stoczni Gdańskiej. Naszym celem było przygotowanie dwugodzinnego programu estradowego. Pięć osób miało przez dwie godziny interesować sobą publiczność. W tym czasie (był to przecież rok 1965), nikt poza mną w to nie wierzył. W koncertach takich grup, jak Czerwono Czarni czy Niebiesko Czarni brało udział na scenie 15 - 20 wykonawców. A u nas? Cztery gitary i perkusja... W roku 1965 zespół otrzymał zaproszenie udziału w przesłuchaniach kwalifikujących do udziału w festiwalu opolskim. Ze względów finansowych - koszty przejazdu muzyków i aparatury do Opola - do przesłuchania Czerwonych Gitar w Opolu nie doszło. Ale za to podbili to miasto w latach następnych. W roku 1965 ukazały się dwie pierwsze "czwórki" zespołu wydane przez firmę Pronit. Na pierwszej z nich znalazły się piosenki: "Pluszowe niedźwiadki", "Bo ty się boisz myszy", "Licz do stu" i "Taka jak ty", a na drugiej "Dziewczyna z moich snów", Jesienny dzień", "Mówisz, że kochasz mnie jak nikt" i " Hosa dyna". Czerwone Gitary to nie jedyny zespół beatowy, który powstał w 1965 roku. Również w Gdańsku założona została konkurencyjna dla Gitar grupa Pięć Linii, w składzie której grali bracia: Tadeusz i Roman Mrozowie, a także m. in. Wokalista Andrzej Mułkowski i śpiewający gitarzysta Zenon Halicki. Mimo nagrania dwóch "czwórek" (na pierwszej z nich była m. in. Kompozycja Krajewskiego z repertuaru Czerwonych Gitar "Posłuchaj co ci powiem") zespół nie znalazł w oczach i uszach publiczności uznania i dwa lata później przestał istnieć. Warto dodać, że przez krótki okres z Pięcioma Liniami współpracował Seweryn Krajewski i że zespół odbył po kraju tourneé wspólnie z The Oryginal London Beats. Inne zespoły powstałe w roku 1965 to m. in. Blaukout w Rzeszowie, Szwagry i Skaldowie w Krakowie, Warszawskie Kuranty założone przez Janusza Kruka i pierwszy polski zespół typu supergrupa Polanie, w składzie którego występowali muzycy związani poprzednio z Czerwono i Niebiesko Czarnymi. O zespołach tych napiszemy w następnym wspominkowym odcinku, jako iż ich niektóre debiutanckie płyty wyszły w 1965. Z 1965 pochodzą dwie "czwórki" Polan (m. in. "Fiński nóż", "Orneta", "Przyjdzie kiedyś taki dzień", i "Mój przyjaciel cień"). Również pierwsza a zarazem jedyna "czwórka" Szwagrów wydana została w roku 1965 "Hura huba", "Wesele", "Ulica sztuczna", i "Dobry rok". Mimo kierownictwa artystycznego znanego poety krakowskiego i aktora Wiesława Dymnego, mimo udanych nagrań opatrzonych jego doskonałymi tekstami, Szwagrom nie udało się wejść do "pierwszej linii" naszych zespołów. Przestały istnieć w roku 1969, nękane częstymi zmianami personalnymi. W roku 1965 muzyka beatowa miała tak silną pozycję, że nawet ortodoksyjni jazzmani zaczęli uznawać jej siłę. Właśnie wtedy po raz pierwszy miesięcznik "Jazz" w swym dodatku "Non Stop" opublikował wyniki ankiety na najpopularniejszych wykonawców roku. Piosenkarką roku została Kasia Sobczyk, piosenkarzem - Czesław Niemen, zespołem - Niebiesko Czarni, piosenką - "O mnie się nie martw", a najlepszym kompozytorem Józef Krzeczek z Niebiesko Czarnych. Również Rada Artystyczna Polskiej Federacji Jazzowej podjęła uchwałę o "patronacie big beatowi". A jeszcze tak niedawno Franciszek Walicki, za popularyzowanie big beatu, poddany został ostracyzmowi w jazzowym środowisku Trójmiasta. Skoro zacząłem pisać o różnego rodzaju ankietach, listach popularności, warto wspomnieć o kilku innych podobnych plebiscytach. Oto kilka Radiowych Piosenek Miesiąca, publikowanych w Pr. I: luty - "Zakochani są wśród nas" Heleny Majdaniec, marzec - "Żółte kalendarze" Piotra Szczepanika, kwiecień - "Zabawa podmiejska", również Szczepanika, lipiec - "To nie grzech" Katarzyny Sobczyk, październik i listopad - kolejne piosenki Szczepanika - "Nie jestem sobą" i "Dzień niepodobny do dnia". "Sztandar Młodych", jedyny chyba wówczas dziennik, który regularnie informował swych czytelników o muzyce młodzieżowej, publikuje wyniki pierwszej Listy Przebojów Radiowego Klubu Nastolatków. Na dwóch pierwszych miejscach mamy Piotra Szczepanika z piosenkami "Żółte kalendarze" i "Goniąc kormorany", a dalej m. in. "Powiedzcie jej" Kordy, "Przyjdzie taki świt" Gąssowskiego, "Czas jak rzeka" i "Nie bądź taki Beatles" Niemena, "Kiedy odlatują bociany" Niebiesko czarnych. Radio jest nadal bardzo aktywne w lansowaniu polskiej piosenki młodzieżowej - prym wiedzie pr. III, ale także zainaugurowane w roku 1965 studio Rytm i Rozgłośnia Harcerska, która w październiku 1965 nadaje swą pierwszą Listę Przebojów. Te pierwsze listy oparte były wyłącznie na kontaktach ze słuchaczami radiowymi, bowiem nikt jeszcze wówczas nie badał rynku płytowego, nikt nie publikował ilości płyt wydanych z daną piosenką, czy danym wykonawcą. Tego typu badania pojawiły się nieco później. Goście z zagranicy jeszcze wówczas do naszego kraju nie zjeżdżali tak tłumnie jak obecnie. Przypominam sobie koncerty Helen Shapiro - dziewczyny o wagnerowskim głosie, jak powiedział o niej Lucjan Kydryński, Cliffa Richarda i Shadowsów, zespołu The Animals (w pierwszej części koncertowali Polanie) i wspomnianej już grupy The Oryginal London Beats, wraz z którą zaśpiewała Mira Kubasińska, niebawem podpora zespołu Blackout. Ważnym wydarzeniem, które bez wątpienia wywarło wielki wpływ na jego dalszy rozwój kariery, było odejście Czesława Niemena od zespołu Niebiesko Czarni. W tłumie innych solistów, w stylistycznej różnorodności tego zespołu, Niemen nie mógł sobie znaleźć miejsca, i wybrał karierę solową. W roku następnym na bazie warszawskiej grupy Chochoły zorganizuje zespół Akwarele, ale jeszcze w 1965 na III Międzynarodowym Festiwalu Verietteé w Rennes, zdobywa jedną z głównych nagród. Wyjazd do Francji zaowocuje niebawem nagraniem tam "czwórki" z orkiestrą Michela Colombier, ale o tym w roku 1966. W roku 1965 zdarzało się, że nasze zespoły młodzieżowe koncertowały za granicą. Taki numer! Oto jak swój pierwszy wyjazd do NRD wspomina Karin Stanek: W programie mieliśmy udział wziąć wszyscy, to znaczy ja, Kasia Sobczyk, Maciek Kossowski oraz zespół Czerwono Czarni. Miałam przygotowaną moją starą piosenkę Jimmy Joe z niemieckim tekstem. Do wyjazdu przygotowywałam się bardzo starannie, ponieważ chciałam pokazać się nowej publiczności z najlepszej strony. Albek okazał się uroczą miejscowością, położoną nad morzem, przypominającą nasz Sopot. Przed programem nagrałam Jimmy Joe na playback, tak więc mogłam swobodnie tańczyć podczas realizowania programu telewizyjnego, nie musiałam bać się wsypy. Program wypadł dobrze, piosenka Jimmy Joe przypadła do gustu niemieckiej publiczności i już następnego dnia, ku mojemu zdziwieniu, usłyszałam ja w radiu. Po programie telewizyjnym daliśmy cały szereg koncertów na terenie NRD i okazało się, że właściwie nie było to dla mnie nic nowego. - takie same miasta, sale, taka sama publiczność. Mimo, ze śpiewałam piosenki w języku polskim, to jednak podobały się bardzo. Odbył się tam festiwal filmowy, przed rozpoczęciem którego mieliśmy dać koncert. To była impreza plenerowa, na której zebrało się strasznie dużo młodzieży. Nasze dynamiczne piosenki przypadły tak dalece do gustu młodzieży niemieckiej, że trudno opisać, co się stało. To był prawdziwy szał. Śpiewałam na zakończenie koncertu wszystkie moje najmocniejsze numery. Słychać było tylko krzyk, krzyk i krzyk. Koncert się skończył a rozszalała młodzież wołała nas bez przerwy. W żadnym wypadku nie mogliśmy dostać się do naszego autokaru, a już mowy nie było wcale o rozpoczęciu zapowiadanego Festiwalu Filmowego - nikt nie chciał o nim słyszeć. Przyjechała po nas milicja i pod jej eskortą odjechaliśmy wreszcie do hotelu. Opole i Sopot 1965. Na trzecim Festiwalu Opolskim nadal jeszcze istniał podział na trzy kategorie piosenki: artystyczną, estradowo-kabaretową i rozrywkową. Najwyżej oceniono - piosenka artystyczna: "Zakwitłam różą" i "Gdy zmęczeni wracamy z pól", piosenka estradowo-kabaretowa: "Światowe życie", "Polska miłość" (obie z tekstami Wojciecha Młynarskiego), "Balladę o mumiach" w niezapomnianej interpretacji Tadeusza Chyły) i "Jak na Paryż", piosenka rozrywkowa: "Nie wiem czy to warto", "W siną dal" (udany duet Łazuki i Cembrzyńskiej), "Piosenka z całusem", "Kochajmy staruszki". W kategorii "Nowe Głosy" czyli po prostu jako debiutanci, nagrody otrzymali m.in. Krzysztof Cwynar, Grażyna Czarnecka i Zdzisława Sośnicka, nagrodę za debiut autorski otrzymał Maciej Zembaty, a nagrodę dla najlepszego wykonawcy piosenki studenckiej, ufundowaną przez Radę Naczelną ZSP zdobył Wojciech Młynarski. I był to festiwal Młynarskiego! Piąty Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie odbył się w dniach 5-8 sierpnia - trwał więc cztery dni, dziś śmiało można by powiedzieć, że o dwa dni za długo, ale wtedy naszej publiczności pozbawionej na co dzień gości zza granicy, ta impreza podobała się i festiwalowe występy nagradzane były wielkimi brawami. W Dniu Międzynarodowym uczestniczyło aż 29-ciu wykonawców, każdy z innego kraju - był to prawdziwy maraton. Nasz kraj reprezentowała Łucja Prus. Drugi był Dzień Płytowy, a Polskę reprezentowali m.in. Katarzyna Bovery, Ewa Demarczyk, Wojciech Korda, Bogdan Łazuka, Helena Majdaniec, Czesław Niemen, Irena Santor i Piotr Szczepanik. W tym dniu żaden z naszych wykonawców nie zdobył żadnej nagrody: zwyciężyła urocza Kanadyjka Monique Leyrac, interpretując piosenkę "Powracająca melodyjka", a drugie miejsca zajął Edward Chil z ZSRR za wykonanie piosenki "Raz, jedyny raz". Ta sama Monique Leyrac otrzymała pierwszą nagrodę w Dniu Międzynarodowym, wygrywając przed Greczynką Niki Kamba. Koncerty zapowiadali Irena Dziedzic i Lucjan Kydryński, grały orkiestry Stefana Rachonia i Andrzeja Kurylewicza, oraz Tajfuny i Niebiesko Czarni. Pisałem dotychczas głównie o piosence młodzieżowej - ale przecież i tradycyjna jakoś tam się trzymała. Oto więc niektóre nagrania pań i panów w średnim wieku, dokonane przez Polskie Nagrania: Violetta Villas i orkiestra Czernego: "Kokosy", "Figa z makiem" "Mazurskie wspomnienia" Fryderyka Elkana i zespół Z. Namysłowskiego: "Dzień dobry to ty", Rena Rolska i zespół T. Suchockiego: "Mam chłopczyka na Kopernika", "Ej, Piotr", "Kiedy znów zakwitną białe bzy", "Zapomnisz o mnie", "A w Zakopanem sypie śnieg", Irena Santor i S. Rachoń: "Każda miłość jest pierwsza", Anna German i S. Rachoń: "Bal u Posejdona", Hanna Skarżanka i zespół L. Bogdanowicza: "Polska miłość".  Na koniec, jak zawsze wiadomości nie tylko muzyczne z 1965: *filmem roku okrzyknięto "Człowiek z Rio" z Belmondem, *kolejnym prezydentem USA został Lyndon B.Johnson, *odbyły się pierwsze bombardowania Wietnamu Północnego, *I nagrodę na VII Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina zdobyła Marta Argerich z Argentyny, *nowym liderem partii komunistycznej w Rumunii został Nicolae Ceausescu, *odbyły się premiery m.in. następujących filmów: "Grek Zorba" z udziałem Anthony Quinna, "Salto" w reżyserii T.Konwickiego, "Help" Richarda Lestera z udziałem Beatlesów, "Popioły" Andrzeja Wajdy, *w warszawskiej Sali Kongresowej koncertowali: Ella Fitzgerald i pianista Oscar Peterson, *Oscary za rok 1964 otrzymali m.in. Julie Andrews, Rex Harrison i Peter Ustinow, *odbył się ślub Johny Hallydaya z Sylvią Vartan, *triumfatorem Wyścigu Pokoju został radziecki kolarz Lebiediew, *podczas mistrzostw Europy w boksie Złoty Medal zdobył Jerzy Kulej,
*przewodniczącym Rady Państwa został Edward Ochab, a premierem Józef Cyrankiewicz, *otwarto tunel pod Mont Blanc, *pojazd napędzany paliwem rakietowym pobił rekord świata w jeździe naziemnej - 966,57 km/godz, *nagrodę Nobla otrzymał literat Michał Szołochow, *zmarli m.in. premier Wielkiej Brytanii Sir Winston Churchil (żył 91 lat), Nat King Cole (40), Maria Dąbrowska (76), architekt Le Corbusier (78). Marek Gaszyński

|